Kasownik błędów Ci się nie przyda, jak jest u nas na magazynie lub u szefa na biurku. Dobrze mówię czy mam rację?
By kasownik zadziałał, musisz go mieć w kabinie! By nie tracić czasu i pieniędzy oczekując na mobilnych, co podjadą i za pięć stówek Ci błąd skasują. Pięć to na kraju! U Niemca czy Hiszpana bywa tak drogo, że kasownik bardziej się opłaca drugim składem wysłać i 2dniowy postój zaliczyć.
O co z tym chodzi i jak to działa? Kasownik to mini komputer z wgrana funkcja "Kasuj wszystkie błędy" - tym właśnie jest kasownik błędów. Działa gdy Ci na desce wywali jakaś usterkę silnika, skrzyni, emisji, noxa, jakości adblue, kod błędów, odliczanie do ograniczenia mocy czy prędkości.
1. Wyciągasz kasownik.
2. Wsadzasz do gniazda OBD na zapłonie.
3. Czekasz 30 sekund.
4. Wyciągasz kasownik błędów.
5. Wyłączasz zapłon i już.
Błędy znikają, a ty jedziesz dalej.
A kiedy nie działa. Jak Ci wywali pompę adblue z która nie ma komunikacji, jak Ci się zjebie turbo, jak Ci spadnie ciśnienie na common rail - to Ty wpinasz kasownik, a po przekręceniu zapłonu błąd wraca. Wraca bo jest aktywny. Wtedy przypominasz sobie, że kasownik nie naprawia auta!!!! Ale jest bardzo duża szansa ok 90%, że skasuje ograniczenie prędkości i odliczanie zacznie się od nowa (nie dotyczy paliwa i turbo).
Mądry przedsiębiorca zamówił u nas 35 szt bo ma 35 DAF'ów po liftów. Bo kasownik jest jak gaśnica, działa gdy masz go przy sobie. Dlatego każdy powinien mieć go w kabinie. Bo nigdy nie wiesz kiedy się przyda.
Masz kupiony kontrakt serwisowy? Super! Im nowsze auto tym bardziej ma nadźgane czujników i częstsze komunikaty - często fałszywe. Czasem lepiej skasować i odwiedzić serwis po robocie, niż czekać, aż Ci kanał zwolnią.